map
Witamy w naszym serwisie. UWAGA aby uzyskać dostęp do wszystkich zasobów zaloguj się.
Twoja lokalizacja: Start / Baza wiedzy  /  Publikacje doradców podatkowych  /  Inne publikacje doradców  /  Sześć lat, a może mniej?
Artykuły
Sześć lat, a może mniej?
Dużo ostatnio mówi się i pisze o kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Jedni – powołując się na art. 180 ust. 4 Konstytucji - twierdzą, że ulega ona przerwaniu, gdyż funkcji tej nie może pełnić sędzia w stanie spoczynku, a taki jest status sędziego, który osiągnął granicę wieku, o której mowa w tym przepisie. Zdaniem innych, kadencja nie ulega skróceniu, gdyż jej długość została wprost określona w art. 183 ust. 3 Konstytucji, a wobec tego nie może zostać zmieniona przepisem ustawy, a do tego właśnie by doszło, gdyby należało uwzględnić osiągnięcie przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego granicy wieku, którą określa ustawa, a nie Konstytucja. Obydwa stanowiska nie mogą być prawidłowe, a to oznacza, że jedno z nich oparto na błędnej wykładni.

Art. 180 ust. 1 Konstytucji stanowi, że sędziowie są nieusuwalni. Z przepisu tego wynika, że sędzia powinien sprawować swój urząd dożywotnio. Jednak zgodnie z art. 180 ust. 3 Konstytucji sędzia może zostać przeniesiony w stan spoczynku, gdy choroba lub utrata sił uniemożliwiamu jego dalsze sprawowanie. Ponadto na mocy art. 180 ust. 4 Konstytucji przejście w stan spoczynku następuje także z chwilą osiągnięcia granicy wieku, której określenie ustrojodawca powierzył ustawodawcy.

Trzeba zwrócić uwagę na to, że stan spoczynku to nie emerytura. Sędzia w stanie spoczynku nie przestaje być sędzią, choć przestaje orzekać. Granica wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, i wiek emerytalny, o którym mówi art. 67 ust. 1 Konstytucji, to dwa odmienne pojęcia, których – także ze względu na zakaz wykładni synonimicznej – nie wolno utożsamiać. Zatem nawet wówczas, gdyby nie istniały żadne inne przesłanki, zrównanie granicy wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, z wiekiem emerytalnym trzeba uznać za sprzeczne z wolą ustrojodawcy. Ustrojodawca zezwolił na przeniesienie w stan spoczynku sędziego, któremu choroba lub utrata sił uniemożliwia dalsze sprawowanie urzędu. Wynika z tego jasno, że nie wolno przenieść w stan spoczynku sędziego, którego stan zdrowia nie jest na tyle zły, by uniemożliwiać mu sprawowanie urzędu, a o przeniesieniu w stan spoczynku sędziego, którego stan zdrowia nie budzi wątpliwości, w ogóle nie może być mowy. Przeniesienie sędziego w stan spoczynku jest wyjątkiem od zasady nieusuwalności sędziów. Te okoliczności musi uwzględnić ustawodawca, określając granicę wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku. Skoro ta granica wieku ma dotyczyć wszystkich sędziów, to nie może być to wiek, w którym utrata sił przez sędziego jest rzadkością. Nie powinien być to także wiek, w którym prawdopodobieństwo ich utraty staje się zbyt wysokie. Nie znam statystyk w tym zakresie, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby określenie tej granicy na 75 lat było w pełni uzasadnione. Oczywistym jest, że kwalifikacje sędziego rosną wraz z nabywanym doświadczeniem, czyli wraz z wiekiem. Racjonalny ustawodawca nie powinien więc dopuścić, by odchodzili sędziowie zdolni do dalszego sprawowania urzędu. Tym bardziej, że w każdym czasie można przenieść w stan spoczynku sędziego, któremu choroba lub utrata sił to uniemożliwiają.

Zgodnie z art. 180 ust. 3 Konstytucji sędzia może być przeniesiony w stan spoczynku, gdy wystąpią okoliczności w nim wymienione. Zatem najpierw muszą wystąpić te okoliczności, a dopiero potem można wszcząć stosowne postępowanie. Nie ma żadnych podstaw, by żądać od sędziego dowodu na to, że jest zdrowy i nie utracił sił. Co najwyżej można zażądać, by poddał się stosownym badaniom, ale tylko wówczas, gdy faktycznie wystąpiły okoliczności uzasadniające takie żądanie. Za niezgodny z Konstytucją należy uznać każdy przepis, który mógłby w jakikolwiek sposób godzić w niezawisłość sędziowską. Także taki, który zmuszałby sędziego do złożenia wniosku o zgodę na dalsze sprawowanie przez niego urzędu, ponieważ nie można wykluczyć, że udzielający takiej zgody będzie kierował się subiektywną oceną sprawowania urzędu przez wnioskodawcę, co samo w sobie zagraża niezawisłości sędziego. 

Zgodnie z art. 180 ust. 4 Konstytucji sędziowie przechodzą w stan spoczynku po osiągnięciu granicy wieku określonej ustawą. Konstytucyjna zasada równości wymusza na ustawodawcy, by granica ta była jednakowa dla wszystkich sędziów. W Konstytucji nie ma przepisu, który uprawniałby do obniżania lub podwyższania tej granicy w indywidualnych przypadkach. Nie ma w niej także przepisu uprawniającego do odraczania terminu przejścia sędziego w stan spoczynku. Za niekonstytucyjne trzeba więc uznać przepisy, które na to zezwalają. Samo istnienie takich przepisów dowodzi, że granica wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, została określona wbrew zaleceniom ustrojodawcy. Skoro ustawodawca uznał, że ostateczną granicą wieku jest 70 lat, to jego obowiązkiem było takie właśnie jej określenie dla wszystkich sędziów. Obniżając ją do 65 lat, w oczywisty sposób naruszył postanowienia art. 180 ust. 1, 3 i 4 Konstytucji. Okoliczności przedstawione wyżej potwierdzają, że określenie jej na 70 lat, także może nie być zgodne z wolą ustrojodawcy.

Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji Prezydent powołuje Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na sześcioletnią kadencję. Powołując go, czyni to ze świadomością jego wieku. Jednak wiekiem tym nie może się kierować, ponieważ Konstytucja mu na to nie zezwala, a przecież zgodnie z art. 7 i art. 8 Konstytucji nawet Prezydentowi wolno tylko to, na co zezwala mu prawo, w tym przypadku wyłącznie Konstytucja. Nie ma więc wątpliwości, że kadencja Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego trwa pełne 6 lat, niezależnie od tego w jakim jest wieku. Przejście w stan spoczynku nie pozbawia statusu sędziego. Co najwyżej można by więc rozważać, czy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, który osiągnął granicę wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, może orzekać. Rozważania te należałoby jednak poprzedzić ustaleniem, czy ta granica wieku została określona zgodnie z przepisami Konstytucji.

Powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego jest wyłączną prerogatywą Prezydenta Rzeczypospolitej. W Konstytucji nie ma przepisu, który zezwalałby na uchylenie lub zmianę postanowienia Prezydenta wydanego w tej sprawie. Skoro Konstytucja nie zezwala na wydanie aktu prawnego ingerującego w treść postanowienia Prezydenta o powołaniu Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, to tym bardziej nie może zezwalać na uzurpowanie sobie takiego uprawnienia w drodze wykładni jej przepisów. Długość kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego została określona wprost w Konstytucji, a to oznacza, że nie tylko nie wolno zmienić jej ustawą, ale że to właśnie ustawę należy dostosować do postanowień Konstytucji w tej kwestii. Ustawa powinna więc zawierać przepis wyłączający możliwość przeniesienia w stan spoczynku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przed upływem jego sześcioletniej kadencji. Brak w ustawie takiego przepisu stanowi lukę prawną, którą należy uzupełnić w drodze wykładni opartej na domniemaniu zgodności ustawy z Konstytucją. Długość kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego określa także postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej wydane na podstawie art. 183 ust. 3 Konstytucji. Ponieważ powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego jest wyłączną prerogatywą Prezydenta, to nikomu innemu - nawet za zgodą Prezydenta - nie wolno tego postanowienia ani uchylić, ani zmienić. Nie wolno tego zrobić nawet samemu Prezydentowi, bo nie dość, że w Konstytucji nie ma przepisu, który by tak stanowił, to Konstytucja nie zostawia Prezydentowi wyboru co do długości kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Prezydent nie może więc jej ani skrócić, ani wydłużyć. Z tych samych powodów, dla których nie wolno ustawą określić, kogo Prezydent nie może ułaskawić lub komu ułaskawienie nie przysługuje, nie wolno ustawą określić także, komu nie wolno sprawować funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego do końca kadencji, na jaką został powołany. Skrócenie kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego może nastąpić albo za jego zgodą, albo na mocy orzeczenia sądu.

Normę konstytucyjną wolno zmienić, ale tylko w trybie określonym przepisami zawartymi w art. 235 Konstytucji. Naruszenie przez ustawodawcę określonych tam procedur lub brak wymaganej większości jest równoznaczne z nieuchwaleniem ustawy. Nie zmieni tego ani podpis Prezydenta Rzeczypospolitej, ani publikacja w Dzienniku Ustaw. Nie zmieni tego także Trybunał Konstytucyjny, gdyż nie jest uprawniony do orzekania w sprawach, których przedmiotem nie jest ustawa, rozporządzenie lub inny akt prawny wymieniony w art. 188 Konstytucji.
autor publikacji: Marek Wolny
Ocena:
Komentarze (0)
Opcja dodawania komentarzy jest zarezerwowana wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Aby się zalogować kliknij.
Kategorie:
Najpopularniejsze:
Logowanie
Pomoc
Login
Hasło
Publikować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Aby się zalogować użyj swojego loginu i hasła z mdoradcy.
BIP
Powered by multiCMS :: Projekt i wykonanie BerMar multimedia :: © Krajowa Izba Doradców Podatkowych
Start   ::   START BIZNES   ::   Kontakt